wolna_reka_nokii

Jak wskazują ostatnio przeprowadzone w Polsce badania, aż 67% kierowców, którzy przyznają się do tego, że rozmawiają przez telefon podczas jazdy autem (a tych jest 59% wszystkich), trzyma słuchawkę przy uchu. Nawyk to niebezpieczny – w końcu nawet jeśli nie spowodujemy wypadku, zawsze możemy dostać mandat. Po to, by uświadomić wszystkim, że da się inaczej, przygotowano kampanię społeczną „Dajemy Ci wolną rękę”. Właśnie ruszyła.

Intencje jej autorów nie są jednak altruistyczne i za troską o bezpieczeństwo obywateli kryje się znacznie bardziej wymierny cel: zwiększenie sprzedaży samochodowych zestawów głośnomówiących (najlepiej Nokii). No trudno, ale może i tak, „przy okazji”, przyniesie ona rzeczywiście pozytywne? Może. Chociaż wątpliwości pojawia się sporo.

Początek akcji zbiegł się w czasie z wprowadzeniem na polski rynek przez Nokię zestawu głośnomówiącego HF-510, faktycznie bardzo wygodnego urządzenia (wyświetlacz OLED, na którym widoczny jest numer telefonu rozmówcy, zintegrowany z obudową klawisz odbierz/zakończ rozmowę, funkcje wybierania głosowego i wybierania ostatniego numeru), którego można zresztą używać nie tylko w aucie, ale i w biurze czy domu, gdy nie mamy ochoty na ciągłe trzymanie słuchawki przy uchu.

Chociaż kampania „Dajemy Ci wolną rękę” nie promuje nigdzie tego właśnie zestawu głośnomówiącego, koincydencja nie jest przypadkowa. Oficjalna strona akcji odsyła zresztą – zakładka „Dobierz zestaw” – do porównywarki www.nokiacarkit.com, gdzie co prawda również wszyscy producenci traktowani są jednakowo, ale już przecież sama nazwa konkretnej marki w adresie strony działa dla konsumenta „naprowadzająco” (dobór zdjęć na dajemyciwolnareke.pl też nie jest przypadkowy).

A może to tylko czepianie się? Co z tego, że Nokia inicjuje kampanię społeczną, dzięki której chce przy okazji wypromować – wcale nie nachalnie – swój produkt? Do przedsięwzięcia zaangażowany został m.in. znakomity rysownik Marek Raczkowski, więc przy okazji temat rozmawiania przez telefon podczas został pokazany w zabawny sposób, bez „dydaktycznego smrodku”, z dystansem – a zatem tym bardziej: w czym problem?

Ano właśnie – tu pojawia się wątpliwość największa. Otóż twórcy kampanii „Dajemy Ci wolną rękę”, zarówno opisując rozmaite wymiary bezpieczeństwa na drodze, jak i przytaczając wyniki badań, całkowicie pominęli jeden – bardzo ważny i bynajmniej nie mało znany aspekt: otóż zgodnie z ustaleniami niektórych naukowców (z University of Warwick oraz z Harvard Medical School; wyniki publikowane m.in. przez magazyn „Wired”, w Polsce zaś „przedrukowane” w portalu Gazeta.pl), rozmawiający przez telefon w trakcie jazdy kierowcy reagują wolniej na sytuacje na drodze niezależnie od tego, czy słuchawkę trzymają przy uchu, czy używają zestawu głośnomówiącego. Istotne jest po prostu to, że rozmawiają – to dekoncentruje ich i rozprasza, a nie zajęta ręka.

W trosce o bezpieczeństwo kierowców, należałoby więc promować raczej porzucanie nawyku załatwiania spraw przez telefon podczas jazdy w ogóle, a nie przerzucanie się na nowiutkie zestawy głośnomówiące. Jeśli ktoś nadal ma wątpliwości, odsyłamy do wyroku jednego z brytyjskich sądów z marca bieżącego roku. Kobieta, która spowodowała kolizję, została w nim uznana winną nieostrożnej jazdy na skutek używania zestawu głośnomówiącego w samochodzie (więcej na ten temat: zobacz).

Strona kampanii: http://dajemyciwolnareke.pl/

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus