wielki_wybuch

Najpierw konwencja była żartobliwa – sierpniowe informacje o wybuchających iPhone’ach dawały się świetnie wytłumaczyć sezonem ogórkowym. Tymczasem mamy koniec września, a zamiast coraz chłodniej, robi się bardziej gorąco. Jak podała wczoraj agencja AFP, Komisarz UE ds. praw konsumentów, Meglena Kuneva, zagroziła, że nie zawaha się zamknąć europejskiego rynku przed sztandarowymi produktami Apple. Dlaczego? Bo podobno wybuchają.

Skargi do Komisji na wadliwy i potencjalnie niebezpieczny dla zdrowia użytkowników towar napłynęły m.in. z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Wybuch iPhone’a miał jakoby doprowadzić do uszkodzenia wzroku francuskiego nastolatka (a przynajmniej było blisko), któremu odłamki szkła bezpośrednio po eksplozji wbiły się do oka, kto inny zaś nawet ponoć stanął żywcem w płomieniach. W podobnych okolicznościach. Ostro.

Co na to Apple? Przedstawiciele koncernu rozpoznali sprawę i zajęli oficjalne stanowisko w sprawie opisywanych przez niektóre media eksplozji: nie dość, że są to „odosobnione przypadki”, to jeszcze w dodatku winni są inni – dostarczyciel montowanych w iPhone’ach baterii, które zbyt łatwo się przegrzewają, oraz sami użytkownicy, nie umiejący posługiwać się telefonem.

Takie potraktowanie, a właściwie zbycie tematu rozzłościło Meglanę Kunevę. W tym tygodniu powiedziała w Brukseli: „Żeby wycofać z rynku produkty niebezpieczne dla zdrowia, nie potrzebujemy zgody ani opinii ich producentów. W tej chwili wraz z ekspertami sprawdzamy, w czym tkwi problem i jakie jest źródło potencjalnego zagrożenia. Gdy będziemy mieli pewność, podejmiemy działania zgodne z interesem i bezpieczeństwem konsumentów”.

Nasuwają się co najmniej dwa pytania. Po pierwsze: czy groźby komisarz Kunevy można traktować poważnie. Odpowiedź: trudno powiedzieć na pewno, ale jest wskazówka w postaci precedensu. Kiedy okazało się, że ekspresy do kawy włoskiej firmy Senseo mają konstrukcyjną wadę sprawiającą, że mogą poparzyć użytkownika, Komisja Europejska skutecznie nakazała wycofanie ich z obrotu na terenie UE. Więc nie ma żartów.

Pytanie numer dwa: czy w tej sprawie rzeczywiście chodzi o bezpieczeństwo wszystkich obywateli UE, czy raczej tylko tych, którzy prowadzą konkurujące z Apple firmy produkujące telefony? A jakiejś instytucji po prostu bardzo zależy na tym, by była postrzegana jako ważna i potrzebna? Różnie może być.

Źródło: AFP

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus