tajemnica_szwajcarskich_zegarmistrzow1Niektórzy tak już po prostu mają, że dla prestiżu i znalezienia się o szczebel (a najlepiej od razu kilka) wyżej w opartej na nim społecznej hierarchii są w stanie zrobić (w domyśle: zapłacić) naprawdę dużo, by wejść w posiadanie najprzeróżniejszych rzeczy, które łączą w sobie dwie cechy: są bardzo drogie i zupełnie niepotrzebne. Przykład: smartfon Chairman wypuszczony na rynek w zaledwie 1846 egzemplarzach przez szwajcarskiego producenta zegarków – firmę Ulysse Nardin.

To fakt: urządzenie zostało zaprojektowane i wykonane z dbałością o najdrobniejszy szczegół. Wygląda rzeczywiście niezwykle efektownie i przypomina bardziej drogocenny dodatek do luksusowej garderoby niż zwykły telefon (czyli kategoria raczej spinek do mankietów wykonanych z kości słoniowej, a nie – powiedzmy – Nokii 1200). Nazwa („Przewodniczący”) też ogranicza grupę docelową do dość precyzyjnie zdefiniowanego odbiorcy. Tym bardziej, że seria jest limitowana i na każdym egzemplarzu wygrawerowany zostanie numer: od 001 do 1846. Nie tak dużo.

Chociaż na razie nie są znane dokładne parametry techniczne Chairmana, wiadomo już, że na tle konkurencji będzie się wyróżniał jeszcze jedną – oprócz wspomnianych już znamion luksusu – cechą: podobnie jak w większości zegarków firmy Ulysses Nardin, w jej smartfonie zastosowano zasilanie hybrydowe, które wspomaga tradycyjną baterię. Rzecz polega na tym, że w aparacie zamontowany został wirnik, który przetwarza energię kinetyczną, wytwarzaną przy każdym poruszeniu urządzenia, na prąd. Producent deklaruje, że w ilościach, które wystarczą, by telefon „nigdy” się nie rozładował. Czy tak jest (będzie) naprawdę, wydaje się nieco wątpliwe. Dlaczego bowiem z tego patentu nie korzystają inni producenci? A może to właśnie najściślej strzeżona tajemnica szwajcarskich zegarmistrzów? Zainteresowanych odsyłamy na stronę poniżej.

Więcej: http://www.uncells.com/

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus