sms_puszczany_z_dymem2

Kto korzysta na tym, że coraz powszechniejszą regułą staje się wprowadzanie zakazu palenia papierosów w knajpach? Z pewnością niepalący, których dym irytuje, pewnie też i palacze, którzy być może – na skutek utrudnienia – rzadziej sięgają po paczkę. Ale operatorzy telefonii komórkowej? Owszem – okazuje się, że zakaz wpływa dodatnio na ilość smsów wysyłanych przez palaczy.

Bardzo konkretne wyliczenia dotyczące tej zależności podał brytyjski oddział Orange. Ponieważ wskutek zakazu, jaki wprowadzono na Wyspach, palacze muszą wychodzić na papierosa z barów na ulice, by nie spędzać czasu wyłącznie na zaciąganiu się sięgają po swoje telefony. Palenie to w końcu – niezależnie od tego, co sądzą o tym zajadli przeciwnicy papierosów – czynność bardzo integrująca społecznie i sprzyjająca kontaktom międzyludzkim. Przepisy utrudniają relacje bezpośrednie? No to palacze ucinają są pogawędki przez sms.

Zjawisko to ma jeszcze jedno interesujące oblicze. Otóż z uwagi na fakt, że stało się tak powszechne, a widok ludzi stojących przed knajpami z jedną ręką zajętą papierosem, drugą zaś telefonem tak częsty, w języku angielskim (wyjątkowo elastycznym i łatwo reagującym na zmiany społeczne) pojawiło się nowe słowo: ‚smexting’. Jest to – jak łatwo się domyśleć zbitka ze ‚smoking’ i ‚texting’.

Ale ten neologizm to i tak nic przy tłumaczeniu, jakie podała sieć Orange, by jakoś zamaskować swoją satysfakcję z nowego nałogu nałogowców. Otóż w dość absurdalnym komunikacie operator wyraził przekonanie, że ‚smextujący’ palacze korespondują przed knajpami ze swoimi niepalącymi znajomymi (może tymi, co zostali w środku?), którzy pomagają im w rzucaniu palenia. Tak.

Źródło: http://www.smokeen.com/

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus