samobojstwo_przez_iphonea

W oczekiwaniu na polską premierę iPhone’a 3GS (spokojnie, jeszcze tylko tydzień) proponujemy dziś niekoniecznie lekką, wesołą i zabawną historię z Apple w tle. Rzecz tym bardziej na czasie, że dotyczy prac nad kolejnym modelem iPhone’a, pozostającym na razie w fazie prototypu. Gdy będzie się zbliżać jego premiera, wspomnijmy nazwisko Sun Danyong. 16 lipca popełnił samobójstwo.

25-letni inżynier z Tajwanu pracował w firmie Foxconn, która jest podwykonawcą Apple. Kiedy przed dwoma tygodniami zgłosił szefostwu, że zgubił jeden z 16 powierzonych mu prototypów nowego modelu iPhone’a, nie wiedział chyba, że w jego przypadku okaże się, że szczerość nie zawsze popłaca.

Przerażone ryzykiem wpadnięcia modelu w niepowołane ręce i wycieknięciem z firmy pilnie strzeżonej tajemnicy, którą Apple powierzył kooperantowi zapewne nie tylko na słowo, władze Foxconn wzięły swojego pracownika w obroty. Tzw. wewnętrzne śledztwo miało ponoć polegać m.in. na nielegalnym przeszukaniu mieszkania Sun Danyonga i wielokrotnym przesłuchiwaniu go przez pracowników ochrony.

Po 3 dniach od feralnego zgłoszenia zguby pojawiły się dalsze spekulacje dotyczące tego, w jak mało przyjaznej atmosferze mogły odbywać się owe przesłuchania. Bardzo możliwe, że był więziony, bity, a nawet torturowany. Choć na pewno tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że czegoś nie wytrzymał psychicznie. Wyskoczył z 12. piętra wieżowca. Zginął na miejscu.

Szefowie Foxconnu przyznali, że w trakcie dochodzenia doszło do przekroczenia uprawnień przez ochroniarzy. Wzięli na siebie tym samym część odpowiedzialności za tragedię. A co na to Apple? Przypomniało, że od swoich podwykonawców wymaga traktowania pracowników z szacunkiem. No pewnie. Liczni komentatorzy przypomnieli zaś, że obowiązujące w firmie Jobsa procedury bezpieczeństwa i zachowania poufności danych są tak chorobliwie rygorystyczne (a dotyczą też kooperantów), że Foxconn po prostu spanikował i starał się ustalić, co stało się ze zgubionym prototypem za wszelką cenę. Zapłacił ją Sun Danyong.

Źródło: http://www.wired.com/

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus