przyszla_kryska

Od początku swojej obecności na polskim rynku Play ostro sobie pogrywał. Ze wszystkimi, a z konkurencją najbardziej. Reklamy porównawcze, „przypominanie” abonentom innych sieci, że mogą bez konsekwencji odstępować od umów itd. itp. Nic dziwnego, że narobili tym sobie wrogów, którzy tylko czyhają na ich najdrobniejsze choćby potknięcie. Sporo wskazuje na to, że przeciwnicy właśnie się doczekali. A wszystko przez nieświeże logo.
Tak dobrzy i przejrzyści, że nie muszą się liczyć z nikim; tak pewni swego, że zawsze wybronią się jakością i ceną swoich usług. Oni – nie tylko lepsi, ale i uczciwsi; konkurencja – nie tylko gorsza, ale i bardziej chytra. Taki był (i jest) pomysł Play na budowanie marki. Całkiem niezły, tyle że ryzykowny. Jeden fałszywy ruch i na skrzętnie budowanym wizerunku może się pojawić bardzo brzydka rysa. Bo jak pogodzić uczciwość i „fajność” z – nazwijmy to – zapożyczeniem?

Chodzi o logo Play Fresh. Jak podaje dzisiejsza „Rzeczpospolita”, właściciel warszawskiego klubu muzycznego The Fresh złożył na początku tego tygodnia wniosek do sądu, w którym m.in. zarzuca sieci Play posługiwanie się w reklamach znakami graficznymi naruszającymi prawa autorskie i ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Dlaczego? Popatrzmy:

przyszla_kryska_loga

Logo klubu muzycznego (na górze) było pierwsze.

Co na to Play? Tak zazwyczaj wygadany rzecznik sieci, Marcin Gruszka, tym razem milczy na swoim blogu. „Rzeczpospolitej” odpowiada zaś, że zarzuty The Fresh są absurdalne, bowiem logotypy po pierwsze się od siebie różnią (tak?), po drugie zaś ten wykorzystywany przez P4 powstał zupełnie niezależnie od znaku firmowego The Fresh (tak?).

Ale to byłoby jeszcze do przyjęcia. Po prostu rżnięcie głupa. Ale straszenie? Bo Gruszka w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreśla, że gdyby sąd nakazał tzw. zabezpieczenie roszczenia (tj. wycofanie z publicznego obiegu wszystkich logotypów Play Fresh do czasu rozstrzygnięcia sporu przez sąd, co wiązałoby się dla P4 z ogromnymi kosztami), a potem klub przegrałby sprawę, operator na pewno nie odpuści i zażąda zwrotu poniesionych strat. A lokalu z muzyką, nawet jeśli dość popularnego, na takie coś stać przecież nie będzie. Warto się więc porywać na „fajną i uczciwą” sieć? Słabo.

Źródło: Rzeczpospolita

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus