orange

Bieżący tydzień stoi pod znakiem wojny cenowej w pre-paidach. Pisaliśmy o tym w poniedziałek. Nasz przegląd „wojennych” ofert Play, Simplusa i Heyah zakończyliśmy wtedy stwierdzeniem, że czekamy na ruch ostatniego z wielkiej czwórki, czyli Orange. No i mamy odpowiedź. Tyle że bardzo defensywną. Jeden skromny granat, w dodatku rzucony z bardzo głębokich okopów.

No bo jak inaczej nazwać post zamieszczony na oficjalnym co prawda, ale jednak tylko blogu Telekomunikacji Polskiej. Nie da się ukryć, że to nie ten kaliber co konferencja prasowa. Autorem wpisu jest wszakże Wojciech Jabłczyński, rzecznik Grupy TP (do której w Polsce należy sieć Orange), więc głos ten trzeba traktować poważnie. Co zatem mówi/pisze Jabłczyński.

„Nasi marketingowcy byli przygotowani na taki scenariusz [tj. obniżenie stawek przez konkurencję - przyp. ThS], analizowali rynek, zderzając pomysły z ekonomią i zdrowym rozsądkiem. Orange na pewno odpowie na ofertę konkurencji, ale wybór strategii nie jest łatwy”. Skoro tak brzmi prawie oficjalne stanowisko, to należy przyjąć, że owi marketingowcy jakimś cudem dali się jednak zaskoczyć. Rzecznik pisze o tym, że na walce operatorów skorzystają przede wszystkim klienci i jakoś zdaje się nie zauważać, że i owszem, tyle że niekoniecznie klienci jego pracodawcy.

Do wyboru mamy zatem dwie opcje: albo jest to wybieg Orange przed czymś naprawdę mocnym i zaskakującym (granat rzucony z okopów ma więc za zadanie narobić dużo dymu), albo stratedzy sieci poczekają ze zbijaniem cen za połączenia aż do lata, kiedy to obniżone zostaną stawki MTR. Jabłczyński być może nieprzypadkowo kończy bowiem swój wpis takim oto stwierdzeniem: „Zobaczymy, jak potoczy się walka. Zwłaszcza, że to dopiero jej pierwszy akt, bo od lipca 2009 stawki MTR spadną do niecałych 17 gr”.

Źródło: http://blog.tp.pl/

Dziel się artykułem!

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus