
Definicja jest skomplikowana, za to zapowiedź jasna: we wrześniu Toshiba zaprezentuje wreszcie długo oczekiwane ogniwa paliwowe zasilane bezpośrednio metanolem. „Wreszcie”, bo DMFC miały pojawić się na rynku już w pierwszym kwartale bieżącego roku. Wynalazek może stać się poważną konkurencją dla tradycyjnych baterii w komórkach i laptopach.
Technologia Direct-Methanol Fuel Cell oparta jest na wykorzystaniu zmodyfikowanego ogniwa paliwowego (PEMFC), do którego bezpośrednio dostarczany jest metanol. Energia elektryczna powstaje jako skutek reakcji pomiędzy alkoholem, wodą a powietrzem. Produktem ubocznym są para wodna i dwutlenek węgla, a więc poziom zanieczyszczenia da się porównać z tym wywoływanym przez głębokie westchnięcie.
Ilość energii, którą może wytworzyć takie ogniwo, jest co prawda niewielka, ale rozwiązanie ma za to inny ogromny atut – jest w stanie magazynować stosunkowo dużo energii na niewielkim obszarze. Energia elektryczna, niewielki obszar? No jasne – bateria. W dodatku dająca się naładować (właściwie zatankować – poprzez zainstalowanie nowego pojemnika z metanolem) w zaledwie kilka sekund.
Zainteresowanych szczegółami reakcji chemicznej zachodzącej w DMFC odsyłamy do Wikipedii. Ostrzeżenie: w opisie zasady działania pojawiają się sformułowania takie jak „chemisorpcja” oraz „rekombinacja jonów”.
Trudno powiedzieć, jak rozwiązanie wykorzystujące paliwo, którym napędzane są m.in. silniki motocykli żużlowych, sprawdzi się jako produkt komercyjny – wiele będzie zależeć od skuteczności działu marketingu i promocji Toshiby – ale w każdym razie my będziemy mu kibicować.
O ile oczywiście deklaracja, że DMFC będzie dostępna już we wrześniu, nie jest kolejną ze strony koncernu deklaracją na wyrost, będącą raczej elementem wojny nerwów z również pracującymi nad tą technologią Sony, Sharp i NEC, niż czymś mającym cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
Subskrybuj kanał RSS dla tego posta. · Śledź identyfikator URI
Dodaj Komentarz